Urodziłam się pod koniec lat 90' ubiegłego wieku. Czy ten fakt jest istotny? Myślę, że tak. Wciąż znam życie bez smartfonów, wszechobecnego Internetu, a także kończenie dnia wspólnie z Jedyneczką, Tabalugą, Reksiem czy innymi bajkami, o których współczesne dzieci nie mają pojęcia. Pamiętam też, jak całe dnie spędzałam na dworze, gdy tylko pogoda na to pozwalała. Myślę, że te kilka lat różnicy między mną a pokoleniem XXI wieku wystarczy, żebym miała trochę inne spojrzenie na świat. Chociaż na to ostatnie mogły mieć wpływ książki, które stanowią duży procent mojej egzystencji. Czytam, odkąd pamiętam, do dziś pamiętam komiksy z Kaczorem Donaldem, które pomogły mi w nauce alfabetu, rozumienia tych zlepek liter. Nie mogę się pochwalić ogromną biblioteczką, książki zaczęłam zbierać dopiero na studiach, wcześniej byłam stałą bywalczynią bibliotek. Panie, które tam pracowały, od razu mnie rozpoznawały, jak tylko przekraczałam próg budynku. W domu trzymałam tylko ówcześnie ulubione tytuły - Pamiętniki Wampirów, Sagę Zmierzch czy Harry’ego Pottera.
Jeśli ktoś spróbowałby mnie zaszufladkować za pomocą rzeczy, którymi się interesuję, mógłby mieć pewien problem. Odkąd pamiętam, przyciągają mnie ładne, urocze rzeczy. Może to być spowodowane faktem, iż jestem dziewczyną, nie wiem. Ale gdzieś w okolicach gimnazjum zaczęłam się interesować komiksami, stylem mangowym (ale nie samymi mangami) i różnymi animacjami, głównie Disneya. I czym to się skończyło? Mam ponad 20 lat, a na wieczór filmowy z przyjaciółmi najchętniej wybrałabym Zaplątanych, Krainę Lodu czy Mulan. Jednak to nie wszystko. Przechodziłam różne etapy, był nawet moment metalu, mrocznych historii czy czarnych ubrań, ale finalnie trafiłam na anime, potem kpop, następnie na Kdramy i powstał ten mały miks, którym jestem.
W skrócie - co lubię? Książki - to przede wszystkim - ale także popkulturę Azjatycką (a tak dokładnie Japońską i Koreańską), różne bajki, seriale - algorytm mojego konta na Netflixie pewnego pięknego dnia zgłupiał; wszystko, co urocze... No i chyba powinnam wspomnieć, że piszę. Ale nic nigdy nie skończyłam. Jednak tak na poważnie wzięłam się za to w tym roku, po ponad 10 latach praktyki. Lubię to i nie ukrywam, że to jedna z form mojego odstresowania się. Nawet mój ulubiony cytat z tym się wiąże.
Writing is writing. Thinking is writing. Playing is writing. Dreaming is writing. Deleting is writing. Trying and failing and trying again is writing.
Victoria/V.E. Schwab
A dlaczego o tym mówię? Cóż, to lekka wskazówka na to, co znajdziecie na tym blogu. Pojawią się recenzje książek, seriali, mang itd. Wszystkiego po trochu, taki mały chaos, ale w miarę ogarnięty. Taki jak ja ^^ Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie. Życzę Wam super pierwszych dni września i tym, którzy chodzą do szkoły - powodzenia w nowym roku szkolnym!
Komentarze
Prześlij komentarz