Zapewne wielu z Was korzysta z platformy Netflix, przez co zauważyliście, że twórcy dodają coraz lepsze filmy czy seriale ich produkcji. Mnie cieszy, że mogę legalnie obejrzeć dużo więcej tytułów anime i k-dram, niż kilka lat temu.
Wrzesień ustaliłam miesiącem filmów anime. I jednym z obejrzanych był "A Whisker Away." Przyciągnęł mnie do niego zwiastun (mylnie myślałam, że będzie to serial) oraz ładna kreska. Może nie świadczy to najlepiej o mnie, ale nic nie poradzę, że lubię podziwiać Japonię, nawet animowaną i fikcyjną.
"A Whisker Away" to film, który naprawdę mi się spodobał. Niby oparty o nastoletnie rozterki i miłostki, ale jednak poruszył kwestie, które mogą dotyczyć każdego. A o czym tak właściwie jest ta historia?
Główna bohaterka to Miyo, spoczątku irytująca uczennica gimnazjum - irytująca w moim odczuciu. Uganiała sie za chłopakiem, który nie wykazywał najmniejszego zainteresowania jej osobą. Umówienie się z nim obrała sobie za cel, przed przyjaciółką twierdziła nawet, że się do siebie zbliżyli. Towarzyszka jednak jej nie wierzyła, chociaż Miyo nie kłamała. Nie wspomniała tylko, że była wtedy pod postacią... kota. Tak, właśnie - słodkiego, malutkiego kotka, o niezwykle niebieskich oczach. Tutaj ma miejsce nawiązanie do japońskiej mitologii, a dokładniej do jej kociej części. Nie było tego za dużo, ale w moim odczuciu wystarczająco.
Miyo to dziewczyna pełna energii, zawsze uśmiechnięta i chętnie dzieląca się uczuciami. Przynajmniej takie sprawiałą wrażenie, przez co przypadła jej rola klasowego błazna. Jej rodzice się rozstali, a główna bohaterka nie zniosła tego najlepiej. Z tego też powodu zawarła umowę z pewnym kotem. Za każdym razem, gdy założyła maskę, mogła zmienić postać. Dziewczynce to się podobało, do czasu, gdy okazało się, że pewnego razu nie uda jej się zdjąć kociej maski.
Film ma ciekawą fabułę, należy do tych zabawnych, ale także wzruszających. Szybko go się ogląda, ale można z niego wyciągnąć pozytywne i ważne wnioski.
Przede wszytskim zamknięcie się na innych nie zdziała nic dobrego, czasem wystarczy porozmawiać, aby poznać różne spojrzenia na daną sprawę i się dogadać.
Po drugie - nie należy oceniać drugiego człowieka po tym, co ukazuje na pierwszy rzut oka. Każdy ma swoje życie, własne problemy i nie koniecznie jest sobie w stanie z nimi poradzić. Czasem za maską kogoś radosnego, otwartego na innych, może kryć się ktoś, kto wcale nie ma kolorowego spojrzenia na świat.
Poza tym podobał mi się styl, w jakim narysowano historię, o czym już wcześniej wspomniałam. Idealnie wpasował się w opowiadaną historię. W dodatku idealnie ukazywał różnicę między światem kotów a ludzi.
Polecam go obejrzeć, chociaż nie zawsze można się zgodzić z decyzjami głównej bohaterki, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że jest jeszcze naprawdę młoda i nie dojrzała na tyle, aby patrzeć na wszystko z dorosłego punktu widzenia.
Nie wiem czy wrócę do tego, ale muszę przyznać, że nie czuję się jakbym zmarnowała na niego czas.
***
Źródło obrazka: https://pin.it/4n63ppg

Komentarze
Prześlij komentarz