Dziewczyna też może

 


    Mulan jest jedną z moich ulubionych księżniczek Disneya. Dlatego też nikogo nie powinno dziwić, że bardzo czekałam na premierę filmowej adaptacji, która miała mieć premierę w marcu tego roku oraz to, że czułam się bardzo zawiedziona, gdy została ona przesunięta przez pojawienie się dobrze znanego nam już wirusa. Jednak w momencie otwarcia kin nie umiałam znaleźć czasu na wypad w tamto miejsce. I takim oto sposobem dnia drugiego października, w końcu kupiłam bilet. I od razu po skończeniu seansu stwierdziłam, że muszę coś o tym napisać.
    Animację z 1998 roku znam praktycznie na pamięć, mimo swojego wieku, śpiewam piosenki w trakcie seansu, wciąż się śmieję, z  niektórych sytuacji i wzdycham do Shanga. Fakt ten jednak nie uniemożliwił mi oglądania seansu w napięciu. I chodzi mi tu głównie o różnice między oryginałem a adaptacją. Jedną z nielicznych zgodnych kwestii było imię głównej bohaterki. Przez to już na samym początku zaczęłam patrzeć na to jak na całkiem osobną historię. 
    Mulan jest córką weterana wojennego, cechuje się, nietypową dla dziewcząt, walecznością, odwagą i duchem walki. Jednak rodzina już od najmłodszych lat zwracała jej uwagę, że rolą kobiety jest bycie uległą, posłuszną żoną. Znamy ten schemat, w końcu zdanie płci "pięknej" zaczęło się liczyć stosunkowo niedawno, a nawet dzisiaj można się spotkać ze znieważeniem spowodowanym innymi cechami biologicznymi. Mimo tego w dziewczynie cechy te wciąż pozostały. Gdy pojawia się dobrze znane nam wezwanie do wojska, Mulan postępuje dokładnie tak samo jak w animacji. Dalsze wątki zostały trochę zmienione. Nie było Mushu, Shang miał inne imię i stopień. Brakowało piosenek. 
    Nim wybrałam się do kina, słyszałam, czy przeczytałam gdzieś niezbyt przychylne opinie. Sama filmem jestem zachwycona. Rozbawił mnie, trzymał w napięciu, doprowadził do łez. Nie chcę pisać wszystkich różnic, ponieważ chciałabym, żebyście sami obejrzeli i się przekonali. Zwłaszcza że produkcja została utrzymana w dojrzalszym klimacie niż bajka. Osobiście puściłabym to wyjątkowo dojrzałemu dziecku, które nie przestraszy się scen walki i zrozumie przesłanie, które mi się naprawdę podobało.
    Jestem osobą, która lubi silne bohaterki, pokazujące, że wszystko jest możliwe, wystarczy tylko chcieć i trzymać się swoich zasad. Możliwe, że do Mulan ciągnie mnie właśnie to, że nie ma tam wybawiania z opresji przez mężczyznę (mam świadomość, że wątek pojawia się także w innych historiach, ale ta najbardziej mnie urzekła). Nie raz nawet okazywało się, że bohaterka wykazywała się większą siłą woli niż mężczyźni. A wiadomo, że wiele zależy nie tylko od pracy fizycznej, ale też własnej samokontroli. 
    Scenografia również mi się podobała. Jednak oglądam azjatyckie seriale i z każdym kolejnym seansem mam większą ochotę na podróż w tamte strony. Chociaż Chinami nie interesuję się równie mocno, jak Koreą czy Japonią. Ale w filmie wiele miejsc akcji zgadzało się z animacją. Pamiętam nawet, jak porównywałam scenę, która miała miejsce w górach. Zresztą nawet wygląd postaci był świetnie dobrany. Tak jakby bohaterów 2D przenieśli do realnego świata. 
Nawet muzyka, mimo iż brakowało charakterystycznego dla Disneya śpiewu, utrzymywała klimat filmu. 
    Tak naprawdę nie podobała mi się tylko jedna postać. A mianowicie wprowadzona przez twórców czarownica. Wydawało mi się, że jej historia została potraktowana trochę po macoszemu. Mojej przyjaciółce się podobała, ale jak ja to wtedy podsumowałam - wystraczyłoby dwa zdania więcej o jej przeszłości. Mimo iż jej postępowanie zostało wytłumaczone, to jednak czułam się nią zawiedziona. Mam świadomość, że to film, nie serial, dlatego w niespełna dwóch godzinach musiało się zmieścić jak najwięcej historii Mulan, która natomiast bardzo mi się podobała. Zżyłam się w pewien sposób z tą postacią i do filmu na pewno będę wracać! 
Dlatego mocno go polecam i jeśli ktoś z Was widział Mulan, to możecie dać znać co Wy myśleliście ^^ 
                                                                            ***
Jestem tu mało aktywna i niestety nie zapowiada się na zmiany. W końcu jestem na ostatnim roku studiów i dużo czasu mi to zajmuje, do tego praca. Dlatego też nie ma za wiele książek w moim życiu. Więcej czasu udaje mi się znaleźć na anime czy film. Okropne jest to, ze wieczorem, gdy w końcu mam czas dla siebie, oczy zbyt mocno mnie bolą i nie umiem skupić wzroku. Nie ułatwia mi tego fakt, iż coraz szybciej robi się ciemno. Ale taki urok mój paczałek.
Życzę Wam miłego dnia/wieczoru!
~
link do obrazka: https://vitamundi.blogspot.com/2020/09/resenacritica-mulan-disney-2020.html

Komentarze